środa, 9 stycznia 2019

Jestem dziwny/ taki ja

Witam Was w ten śnieżny i zimny wieczór. Dziś nie będzie opisu podróży czy fotek bo dziś będzie o mnie 😶
Zacznę może od razu...

Ostatnio pisałem na Messenger z moją koleżanką. Zaczęliśmy od dawnych lat,potem były tematy ogólne aż w końcu zapytała czy na święta byłem w Polsce. Odpowiedziałem,że tak bo święta są dla mnie bardzo bardzo ważne i nie mógłbym sobie pozwolić na nieobecność,choćbym miał iść pieszo z Bangkoku 😊

Ni stąd ni zowąd palnęła "dobrze że już tak nie podróżujesz jak kiedyś" MEGA zdziwiony odpisałem,że przecież podróżuję a ta przerwa wynika ze świąt i z tego że muszę pozałatwiać sprawy nakumulowane przez lata i potem zmykam .

Kolejny BOOM "jaki Ty dziwny jesteś. Latasz po świecie zamiast usiąść na dupie i znaleźć normalną pracę i zaopiekować się mamą " 

Wiecie dlaczego nie palnąłem FOCHA ?
Bo ma rację... ma kur...mać rację i nie będę kłamał siebie i innych.

Problem tkwi jednak w tym,że podróże są dla mnie wszystkim. Nie umiem żyć inaczej ! 
Setki razy próbowałem to zmienić,znaleźć swoje M i żyć jak większość społeczeństwa.
Ale te próby zawsze kończyły się niepowodzeniem ZAWSZE.
Gdy nie podróżuję,czuję się źle,jest mi dziwnie. To jak uzależnienie. 

Brakuje mi wtedy tych starych i nowych miejsc,tych uśmiechów ludzi,poznawania ludzi,tej adrenaliny gdy silniki samolotu wyją,tego uczucia gdy rozmawiasz z ludźmi którzy żyją inaczej niż mówią podręczniki i tej tęsknoty za widokami które odbierały oddech,śmiechu z "faili" językowych i zastanawiania się jak sobie radzi ta czy tamta osoba poznana tu i tam. 
CZY TO WSZYSTKO ? 
NIE
Ta świadomość,że dostałem od losu coś co jest bardzo cenne czyli możliwość korzystania z życia,świadomość że byłem w miejscach o których inni tylko marzą stojąc w oknie i patrząc na samoloty jak ja za dzieciaka. 
Ta wdzięczność do Boga za możliwość bycia tam gdzie inni nie mogą... 
CZY TO WSZYSTKO ? 
NIE 

Mógłbym pisać książkę o tym i mało...
Drugą książkę i mało...

Będąc w podróży zawsze próbuję zarobić by mieć na kolejne,bardzo często jest to praca bo po pierwsze wtedy zarabia się najwięcej a po drugie gdzie lepiej poznasz naród niż w pracy gdzie masz dobre i złe chwile...
Niekiedy praca jest niemożliwa ale wtedy znajduję co rusz inne metody. To takie życie z dnia na dzień ale tak mi chyba pisane.

Teraz mam trochę inne plany co do przyszłości,wciąż podróże ale coś jeszcze. Nie wyjawie bo nie chcę zapeszyć.


Poza tym jeśli z mamą byłoby źle na tyle,że opieka nad nią byłaby konieczna to przestał bym podróżować i opiekował się nią.
Dachu nad głową nie mam w sensie własnego ale myślę,że się uda,że nie będzie aż tak źle.

Czy faktycznie jestem dziwny ? Zły ? Walcie prosto z mostu... 

Dodatkowo powiem,że podróże to też dla mnie zapomnienie tak jak prowadzenie bloga i Wy cudowni czytelnicy Zapomnienie o chorobie nie zdjagnozowanej od lat w której ból odbiera chęć do życia😢 ból który wyrywa ze snu i ból przez który płacze jak bobas i leżę,bo boję się że zemdleję.
Oczywiście blog i Wy wokół niego to nie tylko zapomnienie o którym w koło Macieju powtarzam,to przede wszystkim ludzie. To Wy bezcenne złoto ale takie którego się nie sprzedaje a trzyma na zawsze.
Niektórzy przeczytają  i nie wrócą a inni zostaną jednak cenię wszystkich bo poświęcacie swój czas na czytanie moich tekstów ❤

I na koniec...
Wspomniałem wyżej o tym ,że często myślę jak sobie radzi poznana za granicą osoba. Chcę Wam po krótce opisać jedną z nich.

Gdy byłem na Cyprze ale drugi raz,to tam pracowałem. Troszkę bo chyba miesiąc ale jednak coś. Pracował ze mną wtedy człowiek o Imieniu Amedee (Amidi) pochodził z Konga i przybył by pomóc chorej mamie i rodzinie.
Wspaniały człowiek o silnej woli i samozaparciu. W trakcie tej współpracy opowiedział całą historię i ja jemu też,obiecałem że jego jeden sekret zachowam po grób i tak też czynię.

Jakoś w międzyczasie potrzebowałem pomocy od niego i otrzymałem bez słowa. Jakiś czas potem zrewanżowałem mu się i praca z nim była bardzo przyjemna.

Niestety...
Jakieś parę dni przed tym nim skończyłem współprace z firmą On zdecydował o opuszczeniu wyspy gdyż nie zniesie dłużej rasizmu.
Dzień przed jego wylotem do Belgii ( tam miał nową pracę ) pożegnaliśmy się i powiedziałem że się odezwę na FB.
Tak uczyniłem. Pisaliśmy chyba z 3,4 dni pod rząd i kontakt się urwał. Do tej pory mam wiadomości i bardzo często zastanawiam się co się z nim dzieje,czy pomógł mamie i rodzinie,jak mu się wiedzie i czemu kontakt zniknął z minuty na minutę ?

Czyli jak widać nie umiem żyć inaczej,to się już nie zmieni jak i ja się nie zmienię 😶 może jest tu choć jedna osoba która mnie rozumie ... 

Dziękuję wszystkim za wizytę i zapraszam ponownie. 
3-majcie się ciepło w te nadchodzące mrozy. 

6 komentarzy:

  1. Życie mija szybko. Czasem z różnych powodów musimy rezygnować z pasji. Myślę więc, że ten czas kiedy możemy robić to, co kochamy należy wykorzystywać. Życzę wielu wspaniałych podróży! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zmieniaj się! Ty to Ty nie ktoś tam. Ty jesteś tylko jeden w swoim ciele, nikt inny :)

    OdpowiedzUsuń