niedziela, 28 października 2018

Halloween w Polsce vs w Anglii

Zbliża się Halloween,stare "święto" które przywędrowało do nas zza granicy i na dobre zadomowiło się w Polskim społeczeństwie,a już totalnie wśród młodzieży. 

Jak obchodzone jest Halloween u Nas a jak w Anglii ? 

No właśnie... 

U Nas chyba każdy chociaż mniej-więcej wie jak jest celebrowany dzień Halloween i na czym to wszystko polega. Dzieci i młodzież (choć coraz częściej osoby starsze) przebierają się w straszne stroje,jedzą słodkości w kształcie ludzkich wnętrzności,czy piją gęste czerwone napoje jako by pili ludzką krew.  Nie można ominąć jeszcze dyni,z płonącą świecą w środku dodatkowo dodającą atmosfery czy innych elementów,które to muszą czy nie muszą być. 
No a w Anglii wygląda to bardzo podobnie,ale tam po ulicy chodzą grupy poprzebieranych ludzi,każdy się bawi na swój sposób,tworzą się zgrane zespoły z obcymi,przypadkowo napotkanymi osobami,kluby czy domy dudnią od muzyki a zabawa trwa do białego rana a i są przypadki,że dłużej. 
To nie wszystko... 

W zabawę angażuje się każdą niemal osoba i wiek czy wygląd nie ma tu najmniejszego znaczenia. Brytyjczycy traktują ten dzień jak np my traktujemy Boże Narodzenie,bardzo poważnie podchodzą do Halloween. Czuć prawdziwą atmosferę,na niektórych domach są dekoracje,świecą dynie i nikt nie jest w stanie pominąć tych uroczystości. 

Oczywiście i u nas i u nich nie brakuje osób,które dzień ten traktują jako szansę na w miarę anonimowe popełnienie przestępstwa :( całe brudy na ulicach dzień po.. są nie zawsze spowodowane zabawą a niestety często jest to miejsce gdzie ktoś został okradziony,pobity itp. 

I kolejna ciemna strona,to taka,że niektóre osoby po prostu przesadzają,nie potrafią zachować należytego umiaru,i bardziej przypomina to wandalizm niż zabawę. To dotyczy każdego Kraju. Z resztą do głupoty nie trzeba mieć okazji. 

Kościół katolicki traktuje Halloween jako "święto szatana" jego górowanie nad ludźmi,czas w którym ludzie świadomie czy nieświadomie oddają mu cześć. 

Ja osobiście mam mieszane uczucia co do tego. Z jednej strony nie świętujemy w tym dniu niczego ani nikogo świętego a z drugiej każdy robi to co chcę a kwestię religijną niech każdy pozostawi do własnego unania,bo to "ta osoba" odpowiada za siebie i prawnie i duchowo. Problem może się pojawić gdy chodzi o mało swiadome dzieci,ale od tego są osoby dorosłe by przybliżyć chociaż aspekty ZA I PRZECIW. 

Moi drodzy dziękuję za lekturę,komentarze i zapraszam ponownie. Jutro pojawi się box z moim fb a w niedługim czasie nastąpi zmiana w nazwie bloga z blogspot na pl. Zapraszam również na instagram,gdzie jest Was już ponad 7k. Do miłego... 

wtorek, 16 października 2018

"Kocie opowieści"

Wyszedłem żeby zrobić zdjęcia potrzebne na blog i instagram. Nie miałem zamiaru tym razem nigdzie jeździć,latać itp,postanowiłem,że pójdę pieszo i może uda się coś "złapać". Z resztą kocham fotografię i dla mnie to sama przyjemność,pstrykam foty gdzie się da. Nie udało mi się nic szczególnego "złapać",bo spotkałem to kociątko na zdjęciu niżej,które skutecznie pokrzyżowało mi plany xd 

Chodził za mną wszędzie,nawet gdy przystanął zapatrzony w tylko jemu znajomy punkt,to gdy to zawołałem natychmiast przybiegł niczym książkowy Azor ☺ był bardzo sympatyczny,ciepły i sprawiał wrażenie jakby znał miejsce w którym obaj się znajdowaliśmy. Nie drapał,nie syczał nie zachowywał się agresywnie,jak to czasem bywa u tych zwierząt. 
Tulił się do mnie jakbyśmy znali się od X czasu
Były chwile,gdy mówiłem "przestań,bo chcę Ci zrobić fotkę" a on uparty,tulił się i nie słyszał co mówię,lub miał to po prostu w kocim poważaniu... stąd niska jakość zdjęć
Nie mogłem spokojnie nawet ustawić odpowiedniego programu w aparacie,zdjęcia robiłem w trybie nocnym,bo na taki przestawił się aparat w całym tym zwariowaniu ☺ 
Wszystkie fotograficzne zasady poszły się... a czas tak szybko leciał z nowo poznanym przyjacielem,że 2godziny minęły jak 30 min a ubawy i radości miałem tyle,że napełniło mnie energią na cały tydzień o ile nie więcej. Bawiliśmy,się a gdy leżał zapatrzony w niebo,rozmawiałem z nim między innymi o tym,że ja też bym chciał,żyć tak beztrosko,nie martwić się o wiele spraw i wyciskać z każdego dnia tyle ile tylko się da a w zimę wylegiwać się w ciepłym miejscu☺ to był magiczny czas,takie chwile nie są na codzień a i nie ma pewności,że kiedykolwiek wrócą,i czy ON wróci 😢 
Nawet nie wiem,gdzie zniknął,bo w końcu powiedziałem mu,że idę do domku i czy pójdzie ze mną,to dam mleka i smakołyk,szedł za mną przez pola i potem ulotnił się w powietrzu. Szukałem i czekałem,ale już go nie było,jedynie szelest w krzaku,co dało mi do myślenia,że to pewnie on i pewnie wrócę prędzej z historią niż z nim. 
Do tej pory mam w głowie ten dzień i nigdy nie zapomnę. Cieszę się,że są w życiu takie momenty,gdy można choć na chwilę zapomnieć o wszystkim i przenieść się do "innego świata". 

Kochani,dziękuję za komentarze i zachęcam do obserwowania na instagramie (konto w opisie) niedługo dodam baner z moim FB. Trzymajcie się ciepło.