środa, 15 sierpnia 2018

Nantua i Montreal czyli moja spontaniczna podróż

Dziś  pokażę Wam dwa Francuskie miasta,które odjęły mi mowę a wrażenie wraz z krajobrazami zapamiętam do końca życia i jeden dzień dłużej. 


Zaczęło się dość niewinnie,bo w chwili gdy w pracy okazało się,że dzień 15-sierpnia jest tu wolnym od pracy postanowiłem wykorzystać go na zwiedzanie.W grę wchodziło setki miejscowości aż w końcu padło na Montreal i Nantua😂

.,
Droga na Montreal i po drodze setki znaków ostrzegawczych o spadających skałach jednak bardziej byłem zainteresowany tym co jest wokół mnie niż tym co w danej chwili może złego mi się przydarzyć. Niestety fotek z samego Montrealu nie mam,gdyż słońce tak mocno paliło,że wychodziły jedynie same plamy i zamazane punkty.
To,już dalej w kierunku na Nantua. Może trochę mało wyraźnie widać miasto w oddali,ale robiłem co mogłem. 
Ten sam kierunek
To,już Nantua... aż chce się wracać tam znów...  dalej również będzie Nantua  

Te ptaki to nieznany mi gatunek,więc jeżeli Ktoś coś po powiększeniu fotki by wiedział chętnie się dowiem cóż to Któż to 😁

Tu ja 😊 
Ogólnie to te całe widoki pochodzą z czasów jury z tym,że nie wiem tego na bank,więc jak coś to sprawdźcie sami czy aby na pewno tak jest. To są Alpy więc wszystko jest możliwe. 
Ta góra urzekła mnie już około 10 km od samej miejscowości
Poszedłem w kierunku jej szczytu,ale...
No tego w żaden sposób nie mogłem ominąć

Dziękuję Wam za wirtualną podróż po Francji a ja już szykuję buty na kolejne  całuję mocno 😊😊😊